"Kryzys gospodarczy przeorał Europę w sposób bardzo negatywny. Na powierzchnię wyszły ukryte animozje, nasilają się tendencje ksenofobiczne, wzrastają nastroje nieprzychylności wobec imigrantów. Wszystko to jest nad wyraz niepokojące". Europa nie radzi sobie ze zjawiskiem imigracji. Stoimy między dwoma skrajnymi podejściami. (...).

Profesor Danuta Hübner oraz 6 innych posłów z Parlamentu Europejskiego wystosowało apel w sprawie Paktu na rzecz odpowiedzialności i solidarności. Pod apelem podpisali Danuta Hübner, Hansa-Gert Pettering, Alain Lamassoure, Inigo Mendez de Vigo, Jean-Luc Dehaene, Sandra Kalniente, Carlo Casini.
Apel opublikował już hiszpański dziennik ABC, belgijski La Libre Belgique i Polska the Times (28.10.11)
Na rzecz Europejskiego Paktu Odpowiedzialności i Solidarności.
UE to organizacja wyjątkowa, niepodobna do żadnej innej na świecie. Tylko doświadczając jej, na co dzień, odkrywamy jej cechy charakterystyczne, jej siłę, ale też i jej słabości, a także reguły, według których działa. Teraz to doświadczenie jest szczególne, bo po kilku relatywnie spokojnych dekadach, od 2008 roku świat drastycznie się zmienił – kryzys okazuje się papierkiem lakmusowym powalającym zrozumieć niedoskonałości i błędy, i wyciągnąć z nich konieczną naukę na przyszłość.
Jest jedna prawda podstawowa, która winna kierować naszymi poczynaniami: niezależnie od rodzaju i wielkości stojącego przed nami wyzwania, 27 odrębnych narodowych działań jest mniej skuteczne niż wspólny głos Unii. Unia zjednoczona ma potencjał mocarstwa politycznego i gospodarczego. Kryzys finansowy, problemy demograficzne, nasilająca się migracja, zmiany klimatyczne, bezpardonowa często konkurencja ze strony tzw. ‘wschodzących potęg” – te wszystkie wyzwania wymagają europejskiej solidarności i odpowiedzialności na miarę wagi momentu historycznego, w którym żyjemy.
Słowo „solidarność” pojawia się ponad dwadzieścia razy w traktatach europejskich, a niemal 40% swojego budżetu Unia przeznacza na wyrównanie poziomu rozwoju europejskich regionów. Z Brukseli płyną fundusze dla ofiar katastrof naturalnych, a także dla pracowników przedsiębiorstw upadających na skutek globalnej restrukturyzacji i delokalizacji. W obliczu kryzysu finansowego, to właśnie ta solidarność pozwoliła na stworzenie wspólnego mechanizmu wsparcia dla krajów zadłużonych. Było możliwe, ponieważ również Europejski Bank Centralny interpretował traktaty w tym samym duchu.
Jednak pomimo tej widocznej solidarności europejskiej i działań podejmowanych przez wszystkie instytucje unijne, rynki wydają się trudne do przekonania. Również obywatele państw członkowskich będących płatnikami netto nie chcą za bardzo słyszeć o „solidarności”. W państwach korzystających ze wsparcia, konieczne mechanizmy dostosowawcze nie są akceptowane przez opinię publiczna. Nie ma żadnego automatycznego mechanizmu, do którego można by się odwołać, aby pogodzić sprzeczne, wydawałoby się, interesy. W rodzinie, we wspólnocie, w państwie, solidarność i odpowiedzialność znajduje bardzo prosty wyraz poprzez istnienie wspólnego budżetu. W Europie wygląda to tak, że przeciętnie w każdym z krajów Unii ponad 40 % dochodów stanowi element wspólnego budżetu, redystrybuowanego na wydatki społeczne. Natomiast budżet europejski stanowi 1 % europejskiego Produktu Krajowego Brutto – a więc 40 razy mniej niż budżety narodowe. Nawet jednak i ten poziom wydaje się niektórym państwom członkowskim zbyt wysoki. Domagają się jego zmniejszenia w perspektywie 2020 roku.
W tych warunkach zatraca się poczucie solidarności pomiędzy Europejczykami, a odpowiedzialność w relacjach pomiędzy państwami przenosi się z poziomu Unii na poziom narodowy. Pod bezustanną presją kryzysu, decyzje są podejmowane w ramach niekończących się i odbywających się nierzadko za zamkniętymi drzwiami negocjacji międzyrządowych, które nie podlegają prawdziwej kontroli demokratycznej i parlamentarnej. Te decyzje są zazwyczaj niewystarczające, aby sprostać problemom. Podejmowane są często zbyt późno, co rzutuje na ich wiarygodność zarówno wobec rynków, jak i coraz mniej z tego wszystkiego rozumiejącej opinii publicznej.
Problemem jest to, że każda istotna decyzja wymaga nie tylko jednomyślności, co do zasad, ale też każdy z rządów rezerwuje sobie prawo do wyrażenia swojej zgody w najdrobniejszych kwestiach dotyczących wdrażania owych decyzji. Gdy Europa trzęsie się w posadach, zdarzają się sytuacje, że los Unii może zależeć od państwa najsłabiej przygotowanego do podejmowania takich decyzji, a jej zdolność do wyjścia z powrotem na prostą może się rozbić o brak woli jednego kraju. To wszystko jest receptą na fiasko projektu europejskiego.
Budując na idei wyrażonej przez Przewodniczącego Komisji Europejskiej, J.M.Barroso, uznajemy, że Unia Europejska osiągnęła moment, w którym konieczny jest europejski pakt na rzecz odpowiedzialności i solidarności. Byłby on całościowym porozumieniem, odnawiającym zasady funkcjonowania Unii. Byłby jednocześnie odpowiedzią na wstrząsające Unią kryzysy, jak też wspólnym przygotowaniem do wprowadzenia Europy na ścieżkę wzrostu i konkurencyjności.
Porozumienie to winno się składać z dwóch części. Po pierwsze, zjednoczenia wszystkich dla zrobienia tego, co konieczne na „dziś”. Myślimy tu o stworzeniu wspólnego funduszu finansowego w ramach metody wspólnotowej. Ten proces de facto odbywa się, aczkolwiek w sposób chaotyczny, w strefie euro. Aby jednak zakończył się sukcesem, konieczne jest podjecie dwóch zobowiązań, które można streścić w „muszkieterskiej” formule „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
Przede wszystkim konieczne jest zobowiązanie się do odpowiedzialności. Państwa winny się zobowiązać, że nie będą zaciągać takich zobowiązań, które byłyby zagrożeniem dla solidności i zdrowia ich gospodarki, a tym samym niebezpiecznym ryzykiem dla rozwoju całej Unii. Oczywiście jest to już zawarte w traktatach europejskich, choćby w Pakcie Stabilizacji i Wzrostu, ale widać przecież jak łatwo to obejść. Jedyny sposób, to umieszczenie odpowiedniego zapisu w konstytucjach narodowych. Jest to zapis, który już znajduje się w polskiej konstytucji, a więc tu Polska może być przykładem „dobrej praktyki” konstytucyjnej, która powinny przyjąć inne kraje europejskie. Byłoby to istotnym elementem budowy zaufania pomiędzy państwami Unii, tak istotnego w okresie, gdy wspólnie musimy wypracować mechanizm wychodzenia z kryzysu. To wręcz klucz do całej reszty.Bez gwarancji na tym poziomie, państwa dobrze zarządzane będą miały prawo odmawiać zaangażowania na rzecz „złych uczniów”. To odnosi się do jednej stronę porozumienia - „jeden za wszystkich”.
Kiedy to się dokona, możemy myśleć o drugiej części „muszkieterskiego” zobowiązania - „wszyscy za jednego” - czyli pomocy wzajemnej. Jeżeli, pomimo swoich wysiłków, dane państwo stanie się, nie ze swojej winy, ofiarą specyficznej sytuacji finansowej, gospodarczej, klimatycznej, wtedy ma prawo liczyć na pomoc wszystkich innych. Musi to mieć jasne „zakotwiczenie” instytucjonalne, dające gwarancję, że wszyscy, zdolni do pomocy krajowi w potrzebie, będą w stanie gotowości. Mniej istotna jest tu nazwa, jak też szczegóły techniczne, czy nawet statut. To, co jest istotne, to by ten system, gdy już powstanie i zostanie zaakceptowany, funkcjonował w sposób tak elastyczny i był zdolny do tak szybkiej reakcji, jak rynki finansowe. Ważne, by nie zależał od zmiennych nastrojów politycznych tych, którzy go powołali do życia, czyli rządów państw narodowych.
Po drugie, zjednoczenia po to, aby wygrać przyszłość. Tu myślimy o wspólnym budżecie. I tutaj również przedstawiamy dwa wzajemnie od siebie zależne elementy.
Reforma samego budżetu europejskiego. To on jest sercem europejskiej solidarności. Ale niestety z wiekiem coraz gorzej odpowiada na stawiane przed nim zadania: jego finansowanie opiera się na składkach z budżetów narodowych, które same zostały wyniszczone przez kryzys, podczas gdy jego strona wydatkowa nie włącza w wystarczający sposób nowych celów strategicznych Unii. Komisja Europejska przedstawiła swoje propozycje na okres 2014-2020. Jeżeli w 2014 roku państwa członkowskie dobrze wypełnią zobowiązania, co do dyscypliny budżetowej, wtedy uda im się wyjść ze strefy zagrożenia deficytem: będzie mógł powrócić wzrost. Powinien się do tego również przyczynić podział środków europejskich. Finansowanie strony wydatkowej powinno w znaczącym stopniu zależeć od nowych, rzeczywistych źródeł własnych, wspomagając tym samym budżety narodowe.
Zharmonizowanie budżetów narodowych. Dokonanie tego byłoby najwyższym wyrazem odpowiedzialności. Gdy chodzi o wydatki publiczne, staje się absolutnie niezbędne znalezienie wspólnotowych środków dla finansowania inwestycji w innowacje, kształcenie, infrastrukturę transportu i telekomunikacji, w nowe energie. Wszystkie te projekty zostały ujęte w Agendzie 2020 zaakceptowanej przez Radę Europejską w lipcu 2010 – i natychmiast zapomniane w naszych stolicach.
Do chwili obecnej, procedura pod nazwą „semestr europejski” nie ma innego celu niż oddziaływać dyscyplinując na kraje członkowskie, poprzez sprawdzanie, czy zmniejszają swoje deficyty. Ale musimy do tego dodać wymiar pozytywny. Otwórzmy nasze budżety, każdy niech to zrobi przed innymi. Ministrowie odkryją wtedy, że istnieją pokłady w naszym życiu gospodarczym, których istnienia nie podejrzewali, np. poprzez „uwzajemnienie” pewnych wydatków, i tym samym osiągniecie możliwości wyższej wydajności. To pozwoli na osiągniecie masy krytycznej dla rozwoju i konkurencyjności gospodarki europejskiej, jako całości.
I na koniec odwieczne pytanie. Gdy istnieje już europejska służba dyplomatyczna w Brukseli, to czy konieczne jest, aby 27 państw miało większą ilość dyplomatów niż amerykański Departament Stanu? Po co utrzymywać 1.8 milionów żołnierzy pod 27 dowództwami zgrupowanych w 27 armiach, zamiast mieć w swojej dyspozycji jedną armię? Jak osiągnąć masę krytyczną w badaniach naukowych z 27 murami dzielącymi naszych badaczy i przeznaczone dla nich budżety?
Aby nasz Pakt osiągnął swój cel, muszą skupić się wokół niego nie tylko rządy europejskie, ale również obywatele. Tutaj istotna jest rola parlamentów narodowych. Jeżeli powstanie konsensus, co do potrzeby takiego paktu, to powinna zostać stworzona tak uroczysta procedura jego przyjęcia, jak to tylko możliwe, np. poprzez głosowanie tego samego dnia w Parlamencie Europejskim i w parlamentach narodowych. Byłoby to udzieleniem wotum ogromnego zaufania, co do przyszłości Europy, ufundowanej na trwałej odpowiedzialności i sprawiedliwej solidarności pomiędzy nieskończenie odmiennymi krajami mającymi jednak niezbywalnie wspólne przeznaczenie.
Apel w sprawie paktu jest wspólnym tekstem autorstwa posłów z Parlamentu Europejskiego, Danuty Hübner, Hansa-Gerta Petteringa, Alain Lamassoure'a, Inigo Mendeza de Vigo, Jean-Luc Dehaene'a, Sandry
Zobacz pełną listę wiadomości »
Zobacz pełny kalendarz wydarzeń »



Komisja tymczasowa; zakończyła prace w dniu 31 lipca 2011r

Komisja tymczasowa; zakończyła prace w dniu 31 lipca 2011r